Szarlotka bardziej wykwintna. Z francuskim twistem, dzięki odrobinie smaku z Normandii. Słodka. Kwaśna. Krucha. Chrupiąca. Piankowa. Delikatna.

Spód:
Składniki na sporą tortownicę, moja ma średnicę 27 cm
250 g mąki pszennej typ 480
50 g mąki migdałowej
200 g zimnego masła
100 g cukru drobnego
szczypta wanilii
3 żółtka
masło i bułka tarta do posypania spodu foremki
Nadzienie:
2 – 2,5 kg kwaśnych jabłek
szczypta wanilii
płaska łyżka cukru (można pominąć)
2,5 łyżki calvadosu
Beza:
100 g białek
150 g cukru drobnego
łyżeczka soku z cytryny
łyżeczka mąki ziemniaczanej
szczypta soli
Składniki na spód zagniatamy i wkładamy do lodówki do schłodzenia.
Jabłka obieramy, kroimy na małe kawałki i dusimy z odrobiną wody. Mieszamy, by się nie przypaliły. W trakcie dodajemy calvados, na końcu wanilię.
Foremkę smarujemy masłem i oprószamy bułką. Wylepiamy równo ciastem tylko spód. Pieczemy na złoty kolor w 180 stopniach.
Białka ubijamy ze szczyptą soli. Dodajemy cukier łyżka po łyżce. Na sam koniec dodajemy skrobię i sok.
Na upieczony spód wykładamy uduszone jabłka. Wyrównujemy.
Na jabłka wykładamy ubite białka.. Wyrównujemy.
Wkładamy do piekarnika 165 stopni i pieczemy jeszcze ok 35 minut. Ta beza powinna być bardziej beżowa niż Pavlova, chrupiąca z wierzchu i piankowa w środku.
Szarlotki kroimy zawsze po wystygnięciu. Chociaż trudno wytrzymać…




