To był co prawda krótki wypad do Gdyni. Niemniej jednak udało się trafić do paru interesujących miejsc gdzie można smacznie zjeść.
Restauracja Oberża 86

Zaintrygowała mnie informacja na stronie, że w restauracji można spróbować polskich i kaszubskich smaków z francuskim twistem…
„Z pierwszego wzięliśmy bogactwo regionalnych smaków i naturalnych produktów. Z drugiego wiedzę i doświadczenie, poparte nauką i współpracą z uznanymi francuskimi szefami kuchni” – przeczytałam na stronie restauracji.
Restauracja mieści się w urokliwym zabytkowym domku Abrahama o ciekawej historii. Właścicielem i szefem kuchni jest Pan Piotr Ciomek, a restaurację rekomenduje Michelin Guide.
Spróbowaliśmy 4 dań i wszystkie była bardzo smaczne. Menu jest krótkie, sezonowe i w sumie mieliśmy ochotę spróbować każdej pozycji.
Amuse bouche:
Bułeczka z pastą z bobu.

Przystawki:
Przepyszne pierogi (ależ idealne ciasto!) z bobem i pietruszką. Podane z sosem z szalotki, który nadawał temu delikatnemu, rozpływającemu się w ustach daniu, charakteru.
Kaszubska zupa ze świeżego zielonego ogórka z domowymi kluseczkami i dużą ilością koperku. Podawana na ciepło i zdecydowanie warta spróbowania. Jedliśmy to danie pierwszy raz i bardzo polecamy!

Nasze dania główne, bardzo smaczne.
Sandacz z chrupiącą fasolką szparagową i sosem – akurat był rybą dnia
oraz
Wątróbka cielęca z kopytkami cebulowymi, młodą marchwią i sosem z musztardy Dijon.


A na deser poezja:
Karmelizowane truskawki z rabarbarem, liśćmi melisy i lodami od Kwaśniaka (Kwaśniak to lodziarnia działająca w Gdyni od 1954 roku słynąca z tradycyjnych lodów). Zdecydowanie zjadłabym podwójną porcję. Zresztą Ktoś mi trochę zjadł, a mówił, że za deser dziękuje…

Na uwagę zasługuje również serwis. Kompetentny oraz bardzo sympatyczny. I cierpliwy – zmienialiśmy rezerwację trzy razy, ostatecznie się spóźniliśmy, a mimo to zostaliśmy powitani słowami: Cieszymy się, że Państwo do nas dotarli…
Drugim miejscem, w którym jedliśmy w Gdyni była restauracja Pasta Miasta. Przed półmaratonem zawodnicy jedzą makaron. Miejsce robi własne makarony i wypieka chleb. Kolejka do wejścia przed lokalem, przed biegiem, była długa. Za to organizacja tego całego zamieszania całkiem dobra.
Spróbowaliśmy:
Raviolo con uovo – czyli ręcznie lepionego pierożka z pietruszkową ricottą, czosnkiem i płynnym żółtkiem; z palonym masłem szałwiowym i płatkami Grana padano.


Ja nie biegłam, tylko podawałam picie biegaczowi na trasie. Ale tego dnia strasznie w Gdyni wiało. I żeby mnie nie zdmuchnęło musiałam zjeść aż dwa.
Makaron paccheri z sosem pomidorowym, mascarpone i pomidorkami był również smaczny.

Na deser skusiło mnie tiramisu z marakują. Smaczne. Ale ja jednak wolę klasyczną wersję tego deseru.

Oczekiwanie na dania i deser umilał nam chleb z własnego wypieku restauracji z bardzo dobrą oliwą z oliwek.

Na uwagę zasługuje również restauracja VINEGRE – można tu spróbować smaków kuchni śródziemnomorskiej. Jest przepięknie położona. Z okien i tarasu restauracji rozpościerają się zachwycające widoki na morze i plażę. Panuje tu bardzo przyjemny klimat, a jedzenie jest smaczne.

A na dobrą kawę warto wpaść do Contrast Cafe Gdynia. Widoki również bardzo przyjemne. Można wypić kawę w środku oraz na zewnątrz na tarasie kawiarni.

Jeśli chodzi o tematy związane z kulinariami to warto przyjrzeć się podczas zwiedzania Daru Pomorza, ORP Błyskawicy czy ORP Sokoła jak wyglądały pomieszczenia, w którym przygotowywano posiłki czy zastawa z jakiej jedzono podczas rejsów. Kuchnie były zazwyczaj nieduże, w dzień eksploatowane przez kucharzy pozostających na statkach ważnymi postaciami, a w nocy przez piekarzy wypiekających pieczywo dla marynarzy. Poniżej parę zdjęć z kuchni i jadalni ze zwiedzanych przez nas statków.






Jeśli chodzi o pamiąteczki jadalne można zakupić do spróbowania gdyńskie ciasteczko wypiekane od 1926 r. Jest to delikatny biszkopt w kształcie rybki z nadzieniem do wyboru. Przy okazji można na miejscu podejrzeć proces produkcyjny.




Aż się chce do Gdyni wrócić na dłużej. Miasto sprawia wrażenie spokojnego, smacznego i można zdecydowanie poczuć się tu chociaż przez chwilę, jak na wakacjach. Mam nadzieję, że będzie okazja tu jeszcze przyjechać i poszerzyć listę miejsc z ciekawymi smakami.





