Tradycyjna kuchnia szwajcarska korzystała z tego co było dostępne wokół, miała być pożywna i sycąca- szczególnie zimą w górach. Sprzyjała biesiadowaniu. Nasiąknęła też wpływami krajów ościennych.
Czego warto spróbować z tradycyjnej kuchni?
RACLETTE – szwajcarska tradycyjna potrawa numer jeden. To po prostu roztopiony specjalny rodzaj sera. Podawany zazwyczaj z cebulką, korniszonami czy małymi ugotowanymi ziemniaczkami w mundurkach. Jeśli macie przyjemność spożywać raclette z ogniska roztopiony ser kładzie się na podpieczonej kromce chleba. Można też kupić specjalne urządzenia do przyrządzenia tej potrawy, co też uczyniłam🙂Ser używany do tego dania widziałam też w sklepach z czosnkiem, pomidorami czy truflami. Kupuje się go w formie półokręgów bądź w mniejszych paczkach. Danie popija się winem lub herbatą np tymiankową.
VIANDE SECHÉE czyli suszone wołowe mięso oraz różnego rodzaju kiełbaski np z uprawianymi tu morelami.
BIAŁY SER z serwatki. Trochę jak ricotta. Posypuje się go specjalną mieszanką ziół do sera.
OKONKI – podawane w różny sposób. W panierce, obtoczone i smażone w mące bądź przyrządzone na parze.
FONDUE. Mieszanka serów – np gruyère, emmental z kirshem, białym winem, czosnkiem i gałką podgrzewana w specjalnym do tego przeznaczonym naczyniu. Kawałki bagietki/chleba zanurza się w rozpuszczonym serze ze swoimi współtowarzyszami. Ten któremu kawałek chleba spadnie z widelczyka do środka musi wykonać jakieś zadanie. Co ciekawe w restauracjach można też zamówić fondue serowe z innymi dodatkami jak pomidory czy popularne tu smardze oraz fondue na bulionie np z kawałkami wołowiny marynowanej w alpejskich ziołach.
RÖSTI – smażony placek ziemniaczany z grubo startych ziemniaków – z surowych lub ugotowanych. Z dodatkiem warzyw, jajka, sosu grzybowego czy w wersji mięsnej. Oddzielne danie bądź serwowane jako dodatek.
RIVELLA dostępna tylko w Szwajcarii. Lekko gazowany napój z serwatki. Schłodzony przyjemnie orzeźwia. Niektórzy piją z cukrem, inni bez.
SMARDZE np w kremowym sosie z dodatkiem wina, szalotki, czosnku, śmietany do makaronu
Herbata z dodatkiem ŚMIETANKI.
*zaproszenie My Switzerland











Co warto ze Szwajcarii przywieżć?
Moje szwajcarskie łupy, w większości związane z jedzeniem:
Saszetki z alpejską werbeną i tymiankiem do zaparzania. Herbatę tymiankową popijaliśmy raclette z ogniska. Bardzo mi smakowała.
Ser Gruyère – chyba nikomu go przedstawiać nie trzeba. Produkuje się go w Szwajcarii od XII wieku! Marzę by kiedyś odwiedzić La Maison de Gruyère – gdzie można zobaczyć ja się go wytwarza. Już wkrótce będę z nim robić pyszną serową szwajcarską tartę – takiej jeszcze na profilu nie było.
Ser Raclette. Skusiłam się na ten z dodatkiem trufli. W weekend planujemy rodzinnie szwajcarską ucztę.
Przyrząd do raclette. Kompaktowy, ładniutki- mam nadzieję, że się sprawdzi. Aktualizacja: wspaniale się sprawdza.
Kultowy scyzoryk dla pewnego Pana. Miałam dylemat czy kupić ten w obudowie z drewna orzechowego czy w czerwonej; stanęło na drewnianej. Pan zadowolony.
Szwajcarskie czekolady i czekoladki uchodzące za jedne z najlepszych na świecie- aksamitne, z orzechami, chrupkie, pralinowe, gorzkie, białe z migdałami….do wyboru do koloru
Nie znałam Ragusy – bardzo tu popularnej czekolady z orzechami. Spróbowałam jej pierwszego wieczora na pikniku i przyjechała w prezencie ze mną dla moich łasuchów…Zniknęła jako pierwsza.
Ciasteczka. Cieniutkie, z czekoladą, migdałami, w różnych wersjach. Uzależniające i znikające w mig.
Magnesy na lodówkę- większość z Was w ankiecie przyznała, że je przywozi z podróży- więc rozumiecie tę potrzebę.
Viande sechée – tutejsza specjalność. Suszona wołowina. Nie jem mięsa właściwie na co dzień- a tego zjadłam z 10 plasterków- i to jest chyba najlepsza rekomendacja…
Brakuje chyba tylko szwajcarskiego zegarka; może następnym razem się uda…

