Korsyka jest przeeepyszna. Ale po kolei. Zacznijmy od śniadania. Śniadanie oczywiście typowe, francuskie. Bagietka, viennoiseries, masło, sok pomarańczowy, kawa i …konfitury. Wśród nich konfitura z klementynek, fig i kasztanów – czyli z produktów z tego regionu.Korsyka znana jest z uprawy klementynek, sprzyja temu tutejszy klimat; jest tu aż 170 producentów tego owocu. Zbiera się je z zielonymi listkami, które nie tylko ładnie się prezentują, ale są też oznaką świeżości-niedawnych ręcznych zbiorów bez kontaktu z ziemią. Klementynka z Korsyki jest owocem z certyfikatem IGP. Niewielka, nie ma dużo kalorii, jest bogata w witaminy i minerały, nie ma pestek, jest słodka i ma cienką, błyszczącą skórkę. W sezonie serwuje się tu ją często na deser, ale robi się też z niej przeeeeepyszne konfitury. Połączenie jej słodkości, z gorzkawą skórką jest naprawdę warte spróbowania. A jej odrobina na ciepłej, chrupiącej bagietce z lekko solonym masłem smakuje wybornie. Była bohaterem naszej kolacji, podczas której próbowaliśmy tutejszych tradycyjnych produktów.





Górzysta Korsyka ma piękne zatoczki, z czystą wodą i urokliwymi plażami. Przy plażach zazwyczaj znajduje się jedna lub dwie restauracyjki gdzie można w porze obiadowej coś zjeść. I to bardzo przyzwoicie. Pora obiadowa jest w godzinach 12-14.30. Na plaży się leży, opala i pływa w morzu. Jest czysto, nie ma odpadków po jedzeniu i przepełnionych koszy. Widziałam dotychczas jedną rodzinę jedzącą coś na plażowym ręczniku. W porze obiadowej restauracje szybko się zapełniają. Jeśli restauracja jest pełna (już to nam się raz zdarzyło i niestety obiadu nie zjedliśmy – można iść do baru, jeśli taki akurat na plaży się znajduje i zamówić przekąski np naleśnika z serem i jajkiem, czy kanapkę. Dla Francuzów przyzwyczajonych do takiego systemu i godzin jedzenia to normalka. Dla nas – jedzących jednak śniadania podczas urlopu ciut później- godzina 12 jest jeszcze zbyt wczesna na obiad. Niemniej jednak staramy się dostosować; wymaga to pewnej dyscypliny, dobrej organizacji dnia czy ewentualnych wcześniejszych rezerwacji. Plażowe restauracje są na bardzo przyzwoitym poziomie:
– świeża ryba z truflowymi ziemniakami (tutejsza kuchnia to również świeże ryby i owoce morza) oraz przekąski-klasyki kuchni francuskiej- crêpe fromage oeuf i sandwich jambon beurre. Plus Cap Corse czyli tutejszy tradycyjny, legendarny aperitif. Może być czerwony lub biały. Podaje się go tutaj z lodem i plasterkiem pomarańczy. Ma taki ciekawy gorzko kwaśno lekko słodki smak, a aromat zawdzięcza wielu składnikom między innymi chininie.




Sery to tutejsze tradycyjne produkty. Korsyka jest prawdziwym rajem dla smakoszy serów. Na szczególną uwagę zasługuje fromage national, tutejsza gwiazda czyli BROCCIU posiadający AOP. Delikatny, twarogowy, leciutko kwaskowaty- robi się go z serwatki, z mleka owczego i/lub koziego.
„Qui n’en a pas goûté ne connaît pas île” powiedział pod koniec XIX wieku poeta Émile Bergerat
Z brocciu przyrządza się tutejszy tradycyjny sernik bez spodu fiadone ; wchodzi w skład wielu korsykańskich specjalności: polenty, faszerowanych warzyw, beignets czy canneloni. Spożywa się go od października do czerwca, na słono i na słodko. Udało mi się go skosztować w jednej z restauracji w Ajaccio, wg zapewnień kelnera mieli jeszcze zapas z sezonu. Podczas wakacji dostępny jest ser Brousse, świeży, twarogowy, wilgotny i leciutko granulowany – można go też spotkać również w Prowansji- to ten biały okrągły na stole. Można go jeść w wersji naturalnej, ale również posypanego solą, z czosnkiem i ziołami, oliwkami, czy pomidorami oraz na słodko np z pysznym korsykańskim miodem. Nota bene miód to także tutejszy produkt. Ten o smaku kasztanowym i makii to moi zdecydowani faworyci. Brousse jest zapiekany tutaj w tartach, quichach, faszerują nim warzywa, ravioli etc. Nie będę nawet pisać ile pudełek zjedliśmy tego sera na śniadanie. Naprawdę warto spróbować.

Tutejsza kuchnia to połączenie francuskiej, włoskiej i śródziemnomorskiej. W każdym miejscu, w którym jedliśmy jedzenie było na bardzo przyzwoitym poziomie. A nie były to wcale miejsca z gwiazdką Michelin. W menu zawsze jest sporo dań z mięsem, ale sekcja flexi i wege spokojnie daje radę- są ryby i owoce morza oraz dania z warzywami, makarony. Wielbiciele pizzy też nie powinni narzekać. Beignets – czyli tutejsze pączki z dodatkami. Ja akurat spróbowałam z cukinią. Raz ciasto było bardziej drożdżowe, drugi raz bardziej przypominało tempurę. Podaje je się w towarzystwie sosów lub świeżych sałatek. Zielona sałata często towarzyszy i przystawkom i daniom głównym.


Aziminu – tutejsza tradycyjna zupa rybna, taka korsykańska Bouillabaisse.

Ryby – głównie dorada, okoń morski, pietrosz . Dostępne w zależności od aktualnych połowów- taka informacja często jest w karcie. Podawane zazwyczaj z grilla/pieczone w całości, a później filetowane.


Ravioli/muszelki faszerowane serem brousse/brocciu z dodatkiem ziół z makii w sosie pomidorowym. Makią pokryte są korsykańskie wzgórza to rodzaj formacji roślinnej, w której występują między innymi dziki rozmaryn, mirt, koper, czystek etc Wykorzystuje się je do tworzenia esencji zapachowych, aromatów do miodów, likierów, dodawane są do potraw, soli. Aromat czuć również w wędlinach (i tu przyznaję, że akurat te tradycyjne wyroby – figatellu, lonzu nas do siebie nie przekonały.


Bakłażan a la bonifacienne – czyli faszerowany, pieczony bakłażan z sosem pomidorowym.

Klasyki kuchni francuskiej dostępne w całej Francji, nie tylko na Korsyce- salade chèvre chaud, tartare de boeuf frites, sole meunière etc

Obiad zjemy od 12 do 14.00, 14.30. Kolację od 19. Z ciekawostek to często nie płacimy przy stoliku u kelnera za posiłek, ale trzeba go uregulować wewnątrz restauracji, przy kasie. Karafka z wodą z kranu gratis plus często koszyczek z kawałkami bagietek.
Czego warto spróbować na deser na Korsyce?
Fiadone – tutejszy deser z sera Brocciu/Brousse. Bez spodu. Słodki. Z dodatkiem skórki z cytryny lub aromatyzowany wodą z kwiatu pomarańczy.

Beignets z Brocciu/Brousse czyli drożdżowe małe pączki obtoczone w cukrze.

Wypieki z mąki kasztanowej- na moim zdjęciu rozpływające się w ustach moelleux à la châtaigne. Kasztany to jeden z głównych produktów regionu, stanowiły kiedyś nawet podstawę pożywienia Korsykan.

Lody rzemieślnicze o smaku kasztanowym, a także o smaku sera brocciu i ciasteczek canistrelli były warte grzechu.

Ciasteczka canistrelli to tutejsza specjalność. Z migdałami, cytrynowe, orzechowe- wersji jest wiele.

Można też spróbować klasyków francuskiego cukiernictwa- baba au rhume, soufflé au chocolat , tarte tatin, crème brûlée etc


Na wyspie obok francuskich wypieków popularne są desery włoskie- tiramisu, panna cota etc

Jeśli nie możesz się zdecydować jaki deser wybrać możesz zamówić café gourmand – espresso, odrobina bitej śmietany oraz małe porcje kilku deserów.

Na zakończenie mojej francuskiej przygody parę propozycji do spróbowania z korsykańskich specjałów, dla tych co wolą na deser/podwieczorek coś mniej słodkiego.
Finuchjetti- dostępne w zasadzie w każdej piekarni trochę jak nasze obwarzanki, ale nie do końca. Z anyżem. Twarde. Dość specyficzne. Na podwieczorek lub apéritif.
Bastelles z ciasta francuskiego lub chlebowego- z różnymi nadzieniami od brocciu, po warzywa, dodatkiem wędliny, czy posiekanej zieleniny.


Ambrucciata – tartaletka z brocciu i cytryną, mało słodka.

Korsykańskie sery
Oprócz Brocciu i Brousse polecam Tomme de Brebis- lekko orzechowy, z konfiturą figową smakuje pysznie.

Korsykańskie wędliny np figatellu, lonzu. Wyrabiane ręcznie, wędzone nad otwartym paleniskiem, gdzie pali się kasztanowym drzewem. Wyrabiane z czarnych dzikich świń żywiących się makią i kasztanami. Daje to wędlinom specyficzny smak. A obok serów to produkty, z których mieszkańcy wyspy są szczególnie dumni.
