Kategorie

Kategorie

Co zjeść w Singapurze?

Singapur pod względem kulinarnym bardzo mnie zaskoczył. Na plus.

Nie wiedziałam wcześniej, że kuchenne zapachy roztaczają się wokół od samego rana – właściwie od momentu, kiedy tylko przekracza się próg hotelu. Nie zdawałam sobie też sprawy, ile restauracji, barów i hawker centers znajduje się w Singapurze i jak tłumnie mieszkańcy je odwiedzają. Wieczorem często trudno znaleźć wolne miejsce, szczególnie w tych bardziej popularnych i polecanych lokalach. W porze lunchowej pracownicy wręcz wylewają się z biurowców i tłumnie zmierzają w kierunku lokali gastronomicznych. Widać, że jedzenie jest tutaj ważnym momentem spotkań, przyjemności, a często również żywiołowych dyskusji. Jedyne, co czasem mi przeszkadzało, to hałas w tych najbardziej zatłoczonych miejscach.

Czy Singapur ma swoje tradycyjne potrawy? Zdecydowanie tak. Tutejsza kuchnia jest niezwykle różnorodna i widać w niej przede wszystkim: wpływy chińskie, wpływy malajskie, połączenie kuchni chińskiej i malajskiej, wpływy indyjskie oraz wpływy indonezyjskie. Nie jest to oczywiście przypadek – Singapur jest krajem wielokulturowym. Większość mieszkańców stanowią Chińczycy, około 15% Malajowie, około 9% Hindusi;  reszta to przedstawiciele innych narodowości.

Najbardziej typowe potrawy, których udało mi się spróbować wymieniam poniżej:

CHAR KWAY TEOW – szeroki, płaski makaron smażony w woku z jajkiem, krewetkami, chińską kiełbaską, kawałkami pasty rybnej, sosem sojowym, kiełkami fasoli i szczypiorkiem. Wyglądem trochę przypominał mi pad thaia, ale zdecydowanie nie był słodko-kwaśny. Bardziej słony i intensywny. Moje ulubione singapurskie danie!

HOKKIEN MEE – bazą jest makaron jajeczny i ryżowy, do którego dodaje się krewetki, kalmary i kawałki wieprzowiny. Całość smaży się na wywarze z owoców morza. Zdecydowanie coś dla wielbicieli morskich smaków.

NASI LEMAK – ryż gotowany w mleku kokosowym, jajko sadzone, ogórek, orzeszki ziemne, smażone anchois, pasta sambal, chipsy krewetkowe i kurczak.

HAINANESE CHICKEN RICE – delikatny w smaku kurczak podawany z ryżem jaśminowym gotowanym w bulionie i tłuszczu, z ogórkiem oraz sosami sojowym i chili.

LAKSA – bardzo pikantny, kokosowy bulion z makaronem ryżowym, krewetkami i kawałkami pasty rybnej.

A jeśli chodzi o desery…

KUEH – małe, tradycyjne, kolorowe desery wywodzące się z połączenia kuchni chińskiej i malajskiej. Wyglądają trochę jak ciasteczka, ale smakują bardziej jak galaretki. Z wyraźnie wyczuwalnymi nutami kokosa.

I najbardziej dziwny deser, jaki kiedykolwiek jadłam, czyli…

CHENDOL– składa się z pokruszonego lodu, mleka kokosowego, czerwonej fasoli, gula melaka, przezroczystych kulek sago, zielonych „kluseczek” z mąki ryżowej  oraz lodów o smaku… duriana.

Patrząc w karcie na poszczególne składniki deseru, spodziewałam się, że deser będzie dziwny, ale połączenie smaków, tekstur i kolorów zupełnie mnie zaskoczyło. Ten deser jest tutaj bardzo lubiany. My dużo nie zjedliśmy 😊 Chociaż naprawdę się staraliśmy. Drugiej szansy raczej nie będzie…Podobno zjedzony w dużych ilościach, nie zawsze działa dobrze na nieprzyzwyczajone do niego brzuchy…Może bez lodów o smaku i zapachu duriana byłby bardziej zjadliwy dla nieprzyzwyczajonych…

A sam durian – jeden z najbardziej charakterystycznie „pachnących” owoców świata – jest tutaj niezwykle popularny i lubiany. To tutejszy król owoców i luksusowy przysmak.

Gdzie szukać lokalnych smaków?

Typowych, opisanych powyżej dań warto szukać w tutejszych hawker centres. Są to hale z wieloma stoiskami, w których można w dobrych cenach zjeść smaczne, lokalne jedzenie. Na każdym stoisku znajdziemy coś innego, więc można po prostu spacerować, oglądać i wybierać. Miejsca tego typu są lubiane przez lokalnych mieszkańców.

Jeśli wolicie bardziej eleganckie miejsca, polecam kawiarnię ORIENTAL w hotelu AMARA. Jest tam duży wybór tradycyjnych dań i deserów w jednym miejscu.

A jeśli jednak hawker centre przyciąga Was bardziej…

Polecam wizytę w Chinatown Complex i stoisko Chan Hon Menga. W 2016 roku kucharz ten otrzymał gwiazdkę Michelin – był to pierwszy przypadek przyznania przez przewodnik Michelin gwiazdki stoisku w hawker centre.

Flagowym daniem był (i jest nadal) kurczak z ryżem duszony w marynacie na bazie sosu sojowego. Po otrzymaniu gwiazdki do stoiska ustawiały się wielogodzinne kolejki.

Od 2021 roku stoisko nie posiada już gwiazdki, ale bardzo chcieliśmy je zobaczyć i spróbować kultowego dania. Co ciekawe, pan Chan Hon Meng nadal tam gotuje. Dotarliśmy na miejsce około godziny 14 i… wszystko było już wyprzedane.

Kucharz odesłał nas do jednej ze swoich restauracji, gdzie mogliśmy spróbować jego kultowego dania.

W naszej opinii było dobre, ale bez szału…

Dzielnica Chinatown – moja kulinarna faworytka…

Osobiście najbardziej urzekła mnie ta dzielnica – pełna pysznych smaków i ciekawych połączeń. Często restauracyjki znajdują się na dole tradycyjnych shophouses. Na górze budynku są mieszkania, a na dole sklepy i restauracje. Ich położenie w pobliżu nowoczesnych drapaczy chmur tworzy niezwykłe połączenie tradycji i nowoczesności.

Dzielnica tętni życiem kulinarnym. Dania kuchni chińskiej, których próbowaliśmy, były naprawdę smaczne – od pierożków, przez buliony i warzywa, aż po desery.

Ciekawym deserem do spróbowania w jednej z restauracyjek serwujących kuchnię chińską był płaski, prostokątny placek smażony na głębokim tłuszczu, posypany czarnym i jasnym sezamem, nadziewany słodką pastą z fasoli.

Trudno się czasem zorientować jeśli chodzi o rachunki czy zamówienia…

Warte spróbowania są również soki ze świeżych, soczystych, dojrzałych owoców o intensywnych kolorach i wyjątkowym smaku.

Zwróciłam tez uwagę na nowoczesne singapurskie cukiernictwo.

Znakomite lody znajdują się w chińskiej dzielnicy w lodziarni LOULOUCA. Mały wybór smaków, ale kremowość i smak lodów pierwsza klasa. O pistacjowych posypanych kryształkami soli marzę do dziś; wróciliśmy tam, a raczej w nowych miejscach, pełnych nowych kulinarnych miejsc, nam się nie zdarza…

W ofercie uwagę zwracają również ciastka, pięknie wyeksponowane.

Singapur zdecydowanie pokazał mi, że jedzenie to nie tylko sposób na zaspokojenie głodu, ale też ważna część kultury, codziennego życia i spotkań tutejszych mieszkańców…W mojej opinii miejsce ma swój kulinarny niepowtarzalny klimat i zasługuje na poznanie, a przede wszystkim na posmakowanie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *