Mignęły mi ostatnio gdzieś na instagramie i wiedziałam, że muszę je zrobić. Tym bardziej, że lubię wszystko z truskawkami.
Knedle to mój smak dzieciństwa. Robiła je zawsze babcia i mama. Kiedyś jako dziecko jadłam je jako danie obiadowe. Teraz to raczej deser. Uwielbiam te jesienne, ze śliwkami, oprószone cynamonem. Nie pogardzę tymi twarogowymi, z morelami…
Do tych, z truskawkami, dodałam sporo prawdziwej wanilii i to zrobiło tutaj super robotę. I zapach i smak był obłędny. Beurre noisette dodane do przyrumienionej bułki tartej nie było tez złym pomysłem. Generalnie rodzina stwierdziła : zrobiłaś za mało. Będzie zatem niedługo powtórka, z podwójnej porcji.
Na 12 knedli:
– 600 g obranych ziemniaków
– jajko
– pełna łyżka mąki ziemniaczanej
– ok 150 g mąki pszennej typ 650
– 12 truskawek
– 6 łyżeczek drobnego cukru wymieszanego z prawdziwą wanilią
Wykończenie:
– 2-3 łyżki bułki tartej
– 80 g masła
– 1,5 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią.
Ziemniaki obrałam i ugotowałam w lekko osolonej wodzie. Porządnie ostudziłam i przepuściłam przez praskę. Dodałam jajko, mąkę ziemniaczaną oraz etapami mąkę pszenną. Kluczem jest konsystencja ciasta. Różne gatunki ziemniaków różnie chłoną mąkę. Zawsze lepiej w razie potrzeby dosypać mąkę niż wsypać jej jednorazowo za dużo i zrobić zbyt twarde i zbite ciasto. Uformowałam wałeczek. Pocięłam na plastry. Rozpłaszczyłam każdy plaster. Na każdym położyłam truskawkę, dodałam 1/2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią. Dokładnie zlepiłam. Gotowałam (na niewielkiej mocy palnika) po parę sztuk, wrzucając knedle do gotującej się wody.
Po wypłynięciu na wierzch, knedle gotowałam ok 1-2 minuty. Należy pilnować, by ich nie rozgotować. Następnie polałam zarumienioną bułką tartą z masłem (1/2 palonego masła z 1/2 części masła roztopionego) Na koniec posypałam knedle cukrem z prawdziwą wanilią. Ozdobiłam świeżymi listkami mięty.
Najpierw przyrumieniłam bułkę na patelni. Masło podzieliłam na dwie równe części. Z jednej części przygotowałam beurre noisette. Aby przygotować palone masło, wystarczy podgrzać masło w rondelku, aż do momentu kiedy zacznie pachnieć orzechowo i pojawią się w nim brązowe drobinki. Dodałam do bułki palone masło oraz drugą część rozpuszczonego masła. Podgrzałam delikatnie do połączenia.





