Moja pierwsza galette des rois👑 Od lat kupowałam gotową w cukierni. I co roku, konsumując ją lekko obeschniętą, obiecywałam sobie, że podejmę wyzwanie i zrobię. Wreszcie się udało🙂 Francuzi, zgodnie z tradycją jedzą to ciasto 6 stycznia, celebrując Święto Trzech Króli. W środku można znaleźć figurkę. Kto trafi na kawałek ciasta z niespodzianką, zostaje królem/królową, wkłada na głowę dołączoną do wypieku koronę i zostaje królem/królową dnia. Zazwyczaj, galette des rois zrobiona jest z ciasta francuskiego, a w środku znajduje się krem migdałowy. I taką, właśnie klasyczną i najbardziej popularną zrobiłam🙂 Do przygotowania ciasta potrzebne będą: 2 koła z gotowego ciasta francuskiego średnica 22 cm 1 roztrzepane małe jajko do smarowania. Krem: 70 g masła 70 g cukru 70 g mąki migdałowej 1 duże jajko 1,5 łyżeczki rumu 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej Masło ubijamy mikserem do puszystości, dodajemy cukier. Ubijamy. Dodajemy pozostałe składniki kremu mieszając ręcznie. Krem, w rękawie cukierniczym, z gładką końcówką wkładamy do lodówki na 30 minut. Na pierwszy krążek wyciskamy krem spiralnie od środka zostawiając wolny brzeg 1,5-2 cm posmarowany jajkiem. Wciskamy figurkę w krem, na zewnątrz koła. Przykrywamy drugim krążkiem , dociskamy dokładnie pozbywając się powietrza i sklejamy solidnie. Brzegi ciasta zawijamy/ozdabiamy nożem. Smarujemy jajkiem i wkładamy na 15 minut do lodówki. Smarujemy jajkiem ponownie. Nie smarujemy zawiniętych/ozdobionych brzegów. Ja posmarowałam je jajkiem, jak już ciasto podrosło w piekarniku. Wkładamy do lodówki na 15 min. Na wierzchu rysujemy delikatnie wzorki nieostrą stroną noża. Robimy naokoło parę malutkich dziurek w cieście. Pieczemy do lekkiego zarumienienia w 200 stopniach ok 15 minut, a potem 25 minut w 180 stopniach. Po wyjęciu z pieca, można posmarować wystudzonym syropem z 25 ml wody i 25 g cukru. Na podstawie przepisu Szkoła Cukiernictwa, Le Cordon Bleu.