Tym razem dwa słowa na temat…… żywienia studenta na francuskich uczelniach.Temat jedzenia interesuje mnie od każdej strony, nie tylko od strony gotowania. Pisałam też parokrotnie, że ogólnie rzecz ujmując, podejście Francuzów do jedzenia podoba mi się i obserwuję je z dużym zainteresowaniem…Moje dziecko studiuje obecnie we Francji – stąd informacje o żywieniu studentów mam z pierwszej ręki.
Żywieniem studentów zajmuje się organizacja CROUS (system powstał zaraz po II wojnie światowej), która jest obecna na uniwersyteckich kampusach. Stołówek uniwersyteckich jest ponad 800 we Francji i jest to jeden z największych systemów żywienia studentów na świecie. Cena posiłku jest dość niska jak na FR- państwo dopłaca do obiadów. Dostęp do taniego i zdrowego posiłku to element skutecznej nauki wg państwa francuskiego. Cena zestawu 3,30 EUR obejmuje przystawkę (sałatki, jogurty, sery do wyboru ) W cenie wybiera się dwie przystawki. Danie główne może być mięsne/rybne, ale też od jakiegoś czasu wegetariańskie. Za deser (ciasto, owoc) trzeba dodatkowo dopłacić. Kawałek bagietki i woda w cenie. Posiłki są proste, ale smaczne i zbilansowane – przykładowe zestawy na zdjęciach. Menu można sprawdzić online. Oczywiście lunch je się w określonej stałej porze do 13.45. Płaci się kartą pre-paid, nie gotówką. Bywają też dni podczas których serwuje się dania z kuchni świata. Tak więc jestem spokojna jeśli chodzi o ciepły posiłek w ciągu dnia mojego dziecka. Czy w PL mamy taki system? Wydaje się, że brakuje spójnej polityki państwa w tym zakresie. Są stołówki akademickie, bary mleczne – ale chyba nikt za bardzo nie przejmuje się żywieniem studentów, które nie jest elementem polityki edukacyjnej i społecznej państwa, tak jak we Francji…


