Kategorie

Kategorie

Warszaty Institut Lyfe Lyon

Szkoła gotowania dla pasjonatów w Lyonie nazywa się École de Cuisine Gourmets i jest częścią Institut LYFE (dawniej Institut Paul Bocuse), założonego przez Paul’a Bocusa.

Instytut  LYFE (główna siedziba znajduje się pod Lyonem, w miejscowości Écully) kształci przyszłych pracowników branży gastronomii, hotelarstwa, sztuki kulinarnej i cukiernictwa; szkoła oferuje również programy z zarzadzania, marketingu i inne w branży hospitality.

Warsztaty odbywają się w bardzo eleganckim hotelu Royal położonym przy największym placu w Lyonie – placu Bellecour.

Obiekt należy do zaplecza dydaktycznego Instytutu Lyfe. Studenci Instytutu odbywają tu praktyczną naukę zawodu. Pięciogwiazdkowy hotel prowadzi równolegle „zwykłą” działalność przyjmując i obsługując gości. Jest to jedyne takie miejsce w Europie. Dlatego też Instytut Lyfe, oferujący studentom praktyczną naukę zawodu, cieszy się wysoką renomą w branży hotelarskiej i gastronomicznej.

W École de Cuisine Gourmets w ciągu dnia prowadzone są warsztaty z gotowania lub pieczenia, wieczorami natomiast odbywają się degustacje poświęcone winom lub serom. Tematyka koncentruje się wokół kuchni francuskiej, ale nie tylko. Równolegle z moimi warsztatami odbywały się te, poświęcone kuchni włoskiej. Zbiórka zawsze odbywa się chwilę wcześniej – przy kawie, herbacie oraz poczęstunku, przed salą warsztatową.

Następnie uczestników wita pani, która opowiada kilka słów o szkole gotowania i Instytucie, programach, studentach i prowadzi grupy do sal warsztatowych. Są dwie sale, w których równolegle prowadzone są warsztaty dla dwóch grup. W salach przygotowane są materiały z przepisami, deska, noże, fartuch dla każdego uczestnika.

Sale nie są bardzo duże – każda posiada część do gotowania i pieczenia oraz przygotowany stół do degustacji dań i wypieków przygotowanych podczas warsztatów. Grupy składały się z 8 osób. Warsztaty trwały od godziny 8:45 do 16:00–16:45 (dla mnie nawet troszeczkę za długo, pod koniec trudno mi było już się skupić). Prowadzone były w języku francuskim – we wszystkich grupach uczestnikami byli tylko Francuzi, z wyjątkiem mnie i kolegi z USA. Generalnie nasza obecność wzbudzała zainteresowanie.

Widzę tu dużą różnicę w porównaniu do szkoły paryskiej Le Cordon Bleu, gdzie Francuzi stanowili niewielką część uczestników warsztatów. W Paryżu tłumaczenie z języka francuskiego na angielski odbywa się podczas każdych warsztatów i myślę, że ma to znaczący wpływ na większą dostępność warsztatów jak i fakt, że szkoła paryska jest bardziej znana wśród amatorów gotowania. Z tego, co się zorientowałam, można również zapisać się w École de Cuisine Gourmets na warsztaty prowadzone w języku angielskim – są one dłuższe i trwają kilka dni, to tzw. „immersion”. Te pojedyncze warsztaty prowadzone są głównie po francusku.

Uczestnicy to osoby, które gotują i pieką na co dzień – nie było w moich grupach osób zaczynających przygodę w kuchni. Podczas warsztatów lub na ich końcu, wspólnie przy starannie nakrytym stole konsumuje się i rozmawia o tym, co zostało zrobione. Francuzi generalnie lubią rozmawiać o tym co na talerzu, tutaj było to szczególnie widoczne.

Na zdjęciu jedna z potrwa, przygotowana wg przepisu Paul’a Bocuse:

Filet z ryby pokryty łuskami z ziemniaków w sosie pomarańczowym.

Podczas warsztatów z cukiernictwa mieliśmy zamówiony dodatkowo obiad. Na jednym z warsztatów jedliśmy obiad później niż zazwyczaj robią to Francuzi i grupa francuska niepokoiła się późną porą posiłku. Przywiązanie do stałych pór posiłków jest, jak widać, cały czas obecne. Akurat ja to bardzo lubię i za każdym razem wchodzę w ten system bez żadnego problemu, jak podróżuję sama. Z rodziną jest już ciut gorzej. Nie zawsze się udaje.

Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną warsztatów nie mam zastrzeżeń. Były prowadzone przez dwóch utytułowanych i sympatycznych szefów kuchni. I bez wątpienia nabyłam sporą dawkę nowej wiedzy i umiejętności.

W szkole spędziłam trzy dni. Na pierwszych warsztatach uczyłam się potraw wg przepisów Monsieur Paul’a, na kolejnych – letnich tart i dań oraz sosów na grilla.

Gdybym miała pojechać ponownie lub powtórzyć te warsztaty, nie wahałabym się – ale jednego mi zabrakło. Niestety sala nie jest wyposażona w pełni dla każdego uczestnika warsztatów. W związku z tym nie miałam szansy przygotować danej potrawy czy wypieku od A do Z, co miało miejsce w większości przypadków w szkole paryskiej. W Le Cordon Bleu szef najpierw demonstrował, a następnie uczestnicy przechodzili do realizacji dania sami lub ewentualnie w parach. Każdy miał swoją lodówkę, swój palnik, swoje składniki do dania/wypieku. Swoje oddzielne stanowisko pracy.

Tutaj, potrawy robił w głównej mierze szef, a uczestnicy mieli wyznaczone czynności dodatkowe  lub poszczególne elementy danej potrawy/wypieku do przygotowania…Jedyny minus w mojej ocenie.

Mimo powyższego, w mojej opinii, warto odwiedzić szkołę i wziąć udział warsztatach z cukiernictwa lub gotowania. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *