Kategorie

Kategorie

O szczupłości Francuzek

Temat szczupłości Francuzek w mojej relacji z Paryża na instagramie wzbudził Wasze duże zainteresowanie i całą masę pytań – jak one to robią:) Ja również się nad tym fenomenem zastanawiałam. I nieustannie się nimi zachwycam, a zwłaszcza kobietami dojrzałymi. Nie tylko ich figurami, ale też umiejętnością podkreślania swoich atutów, stylem ubierania jak i tym, jak potrafią nosić czerwoną szminkę:) Poniżej zebrałam swoje wnioski- opieram je na własnych obserwacjach, rozmowach i artykułach na ten temat. Wiem, że obserwują mnie również wielbiciele Francji, osoby mieszkające we Francji czy mające partnerów z Francji- gdybyście chciały coś dodać to byłoby super…

Od najmłodszych lat życia, rodzice dbają  o wyrobienie dobrych nawyków żywieniowych u swoich dzieci. Ważna jest także edukacja żywieniowa. Przywiązuje się dużą wagę do tego, aby małe dzieci próbowały wszystkiego. Jadłospis w przedszkolach czy żłobkach wygląda naprawdę dobrze, prawie jak menu w restauracji🙂. Znajoma, której dzieci uczęszczały do szkoły francuskiej w Warszawie, opowiadała mi, że rozmowa na zebraniu dotycząca jadłospisu w szkole jest bardzo istotna dla frankofońskich rodziców. Przykładowo, na temat rodzajów sera jakie podać dzieciom w szkole po obiedzie, potrafią dyskutować przez długi czas. Wielokrotnie, w restauracjach we Francji, widziałam kilkuletnie dzieci konsumujące dania z karty, takie same jak rodzice, pięknie operujące sztućcami od najmłodszych lat. Tym razem, podczas powrotu do domu z Paryża, na lotnisku, wpadła mi w oko mała dziewczynka, która z wielkim apetytem spożywała zieloną sałatę z dodatkami i kawałkiem bagietki. Widać było, że jej smakowało:) Posiłki je się o stałych porach. I stara się pomiędzy nimi nie podjadać. Śniadanie, potem w południe restauracyjki zapełniają się całkowicie, jest czas na obiad. Francuzka zamawia przystawkę i danie główne. Lub danie główne i deser. Następnie kolacja, ewentualnie podwieczorek. 3-4 posiłki dziennie. Posiłki je się przy stole. Celebruje się je, bez pośpiechu. Dyskutuje się o tym, co się zjadło. Cieszy się tym momentem. Francuzki lubią delektować się tym co jedzą. Spożywają  dużo warzyw i owoców. Jedzą produkty sezonowe. Piją oczywiście wodę… i wino. Francuzki lubią zupy kremy i jogurty. We Francji, zwraca się bardzo uwagę na jakość produktów. Jest też szeroki dostęp do produktów dobrej jakości. Oprócz targów ze świeżymi produktami, jest cała masa malutkich sklepików oferujących dobre, świeże produkty. Francuzki jedzą wszystko, ale porcje są niewielkie. Nie najadają się do syta. A na talerzu oprócz smaku ważny jest również wygląd potrawy. Francuzki w Paryżu pokonują duże odległości pieszo i dużo pracują. Pilnują wagi. Mam wrażenie też, że szczupłość jest swego rodzaju kanonem piękna we Francji. Rozmawiałam o tym z Francuzką mieszkającą w Warszawie- stosowała się do tych wszystkich zasad powyżej. Zawsze, kiedy się spotykałyśmy przychodziła pieszo, nie mogła zrozumieć dlaczego zamawiam tylko kawę i ciastko. Mówiła: zjedz coś konkretnego, a deserem się podzielimy. Spotkana na ostatnich paryskich warsztatach Francuzka, drugiego dnia, nie chciała spróbować swoich wypieków. Zapytałam dlaczego. Wczoraj zjadłam za dużo. Dziś się pilnuję i odpuszczam. Cukierniczka, która prowadziła warsztaty, usiadła z nami do degustacji wypieków. Nie spróbuję, dziękuję. Pilnuję się. Tak więc, wydaje mi się, że ta szczupła sylwetka nie wychodzi im tak „przypadkiem”, ani nie mają wyjątkowych genów pod tym względem. A kuchnię mają przecież przepyszną, niesłychanie różnorodną i momentami zupełnie niedietetyczną. Tym bardziej podziwiam!

 To kto zaczyna ze mną stosować się do tych wszystkich zasad?

12 komentarzy

  1. Dziękuję za ten tekst 🙂 Lubię francuską modę i styl. Odnośnie jedzenia polecam książkę „Francuzki nie tyją”. Jest sporo o podejściu do jedzenia i przepisy pozwalające utrzymać zdrowie i piękną figurę. Pozdrawiam! 🙂

  2. Zachęciłaś mnie spróbowania francuskiego stylu w odżywianiu ! Idą wakacje, więc będzie łatwiej zachować stałe godziny posiłków a także zmniejszyć ich objętość 😉

  3. Sztuka jedzenia …. U nas ciagle idziemy na ilość . Nigdy tego nie potrafiłam zrozumieć . Ale to się powoli zmienia i mam nadzieje , że z czasem i w Polsce doceni się małe kulinarne dzieła sztuki dla podniebienia . Całuje 🥰z przyjemnością przeczytałam tekst A

    1. Cześć💙dziękuję komentarz. Tak, masz rację. Często te nasze stoły się uginają, jemy za dużo stanowczo… ale można próbować chociaż na własnym podwórku, małymi kroczkami wprowadzać zmiany🙂pozdrowienia💙

  4. Ida, świetny tekst – zgadzam się z 100%. To jest to, co również zaobserwowałam – radość z jedzenia wszystkiego, celebrowanie jedzenia a dzięki temu – uważność na moment kiedy już wystarczy a nie jest jeszcze za dużo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *