





Bardzo podoba mi się to, jak Francuzi promują lokalną kuchnię. Podczas turnieju tenisowego Roland Garros można było zjeść bardzo wykwintnie, w pięknej i eleganckiej restauracji w oranżerii, ale można było też zjeść w swego rodzaju barach – budkach. Cieszyły się one dużą popularnością. Serwowane były w nich potrawy regionalne. Przy każdym stoisku była mapka regionu z charakterystycznymi dla niego symbolami oraz potrawami. I tak można było kupić:
– naleśniki gryczane z Bretanii,
– focaccię z południa
– frytki z północy
– rougail- typowe danie dla Réunion – departamentu zamorskiego Francji
Nie było hamburgerów, pizzy, hot dogów, zapiekanek, ani kiełbasy z grilla charakterystycznych dla imprez masowych organizowanych w Polsce.
Szkoda, że podczas dużych wydarzeń w Polsce zazwyczaj nie można zjeść typowo polskich, regionalnych produktów np kartacza, kwaśnicy, cebularza czy mazurskiego pstrąga…